W poszukiwaniu koloru….

Najnowsza

rok przeleciał …i’m back…sesja na plakat

Zbierałam się do tego posta baaardzo długo. I nadszedł wreszcie ten dzień. Co mi przeszkodziło przez cały ten rok??? No cóż- nieoczekiwane wydarzenia…a raczej  powiedziałabym, że bardzo oczekiwane. Przyszedł na świat mój Synek -Bartosz. I to On pochłania cały mój czas….

Ale już wracam do siebie, do fotografii…nareszcie. Wszystko przez mojego Męża, który ostatnio mi powiedział, że znajduję kolejne wymówki, żeby nie zabrać się do pracy….a raczej do tego co lubię najbardziej…

A więc Drodzy Państwo DOŚĆ WYMÓWEK i od dziś pojawiam się tu przynajmniej raz w miesiącu. Kibicujcie -zobaczymy jak mi pójdzie…

Dziś na pierwszy ogień idzie wspomnienie sesji, którą wykonałam na potrzeby kampanii reklamowej pewnej firmy a dokładniej przygotowania plakatów…jak widać poniżej. Jedno z tych zdjęć zostało wybrane. Sami zobaczcie  które ;)

Modele : Iga i Franek

Stylizacja: K. Wrzeszcz

 

zdążyć przed zimą…

I stało się, dorwałam Ewę jeszcze zanim zima nadeszła i zanim zajmę się pstrykaniem wszelkich odcieni bieli heh… Ewa o niesamowicie ciekawej twarzy dzielnie mi pozowała. Zresztą po tym jak dzielnie zniosła przebieranki i pomęczyła się z zimnem w samej kiecce to stwierdzam, że „twarda dziołcha” a przy tym o takiej delikatnej urodzie ;) . Sami zobaczcie – przebrnełyśmy przez las, opuszczoną fabrykę akumulatorów i jeeeżyny… fajny dzień. Nie mogę się doczekać powtórki z tej rozrywki…. będzie to Ewa ale tym razem w wersji zimowej- Królowa Śniegu „w trampkach” :D :D będzie kupa śmiechu….ale na to musimy poczekać do pierwszych śniegów. ..

Magda kontra 11 Poznań Marathon

I stało się i pobiegła…i dooooooooooobiegła. Wszyscy jesteśmy z Niej dumni. A ja sama się za Nią przez te 42km nabiegałam żeby uwiecznić Jej start i metę…..

A na koniec BONUS .. ja po drugiej stronie dzięki Michaelowi ;) Thanks M. ..That was a pleasure ;)

 

Ona, On…i Igusia

Ostatnio miałam przyjemność popstrykać dla Niej czyli Ani. Zobaczcie jak wygląda zjawiskowo jako panna Młoda. Adamek czyli On też wyglądał dobrze….ale już szczególnie zwracała na siebie uwagę Ona czyli Igusia…najważniejsza osóbka dla Nich.

i goście tej imprezy…

Igusia…

to dziewczę ma dwa latka… ale urody pozazdrościć jej może niejedna. Śliczna wdzięczna dziewczynka o cudnym spojrzeniu…żeby moje dzieci były takie ładne… ;) ehh co ja gadam ;) moje będę najpiękniejsze….tak zawsze się podobno mawia…zreszta czy ktoś zna dziecko, które nie jest urzekające i cudowne??

jeden dzień z życia bliźniaków-reportaż

Jak ciekawie spedzić jeden dzień z dwutygodniowego urlopu? Nie wiecie?Bliźniaki zapraszają…generalnie tyle rzeczy dzieje się jednocześnie, że dosyć trudno się zorientować czy w danej chwili robisz pewne rzeczy po kolei czy raczej  wszystko w tym samym momencie….z Bliźniakami raczej ta druga opcja wchodzi w grę…. czytanie bajek, make-upowanie Babci, czytanie bajek, jazda samochodem czytając bajkę z pędzlem do malowania w dłoni to wcale nie szara codzienność „Bliźniacza”…. bezcenne…Miny tych dzieci na zdjęciach mówią same za siebie …sama radość

uśmiech Noelka bezcenny….Chrzciny

Troszkę prywatnie przedstawiam mojego Chrześniaka. Cudowne dziecko uśmiech mu z twarzy nie schodzi potrafi bawić się i uśmiechać godzinami i nigdy nie płacze. Pozazdrościć…

oczekiwany wyjazd…

Oczekiwany wyjazd pozwolił mi wreszcie sfotografować moją siostrę. Czasu mało ponieważ matka karmiąca nie posiada go zbyt wiele… ale mój Chrześniak był na tyle grzeczny że pozwolił Mamie na odrobinę przyjemności….Sami zobaczcie efekty.

troszkę architektury…

Jeśli chodzi o architekturę to rzadko wpada mi w kadr…osobiście wolę ludzi :) Ale czasem przykuje moje oko coś obok czego nie mogę przejść obojętnie… zdarza się ale jak wspomniałam rzadko…

Kilka pstryków poniżej:kolejno Poslka, Francja St Malo, Liverpool to be continued ;) będziemy ten wątek rozszerzać…

już nie mogę się doczekać urlopu…

W tym roku pewnie nigdzie się nie uda wyjechać, więc tymbardziej trzeba nacieszyć oko….

sesyjnie…

I dorwałam i Mamę i Tatę…uśmialiśmy się przy tym i było zabawnie. Z Mamy fantastyczna modelka, Tata dzielnie asystował…

kawałek angielskiego życia..

Jersey, maleńka angielska wysepka…Co sprawiło, że się tam znaleźliśmy??Przypadek, może nie przypadek. W każdym bądź razie było mi dane pomieszkać sobie nad brzegiem brytyjskiej wody…Jak wspominam? Tęsknię za jedzeniem- świeże ryby, małże, ostrygi prosto z morza. Cudowne knajpki i krajobrazy sprawiały, że człowiek czuł się jak na wiecznych wakacjach… Pytanie tylko czy to jest sposób na życie.. na chwilę? na pewno tak..;)

Widoki St.Ouen beach, mekka surferów ( ze względu na fale) i plażowiczów ( ze względu na obszar tej plaży- na pewno jeden na drugiego nie „wlezie” tak jak to bywa nad naszym kochanym Bałtykiem).

Gorey Pier, jadąc wzdłuż wyspy z St.Ouen na drugi koniec dociera się właśnie do Gorey, pięknego zamku i uliczek pełnych urokliwych kawiarenek i restauracji- niekoniecznie na każdą kieszeń ;)

A co z jedzeniem? Proszę. GOOD FOOD taki jest synonim jerseyskiego jedzenia. Nie ma nic wspólnego z paskudnym angielskim fish & chips, z którym każdemu się kojarzy się angielska kuchnia. Jerseyczycy są dla mnie mistrzami przyrządzania Moules a’la Creme. Na zdjęciu już tylko pozstałości tego, co było takie pyszne….

A na koniec ulubiony napój mojego Męża…. Guinness extra cold oczywiście ;) UWAGA! To nie jest reklama piwa ;)

wielkanocne szukanie zająca…

A wielkanoc minęła nam zabawnie i wesoło…i to jak zwykłe dzięki największym członkom rodziny czyli BLIŹNIAKI TEAM.Jaka to wielkanoc bez szukania zająca…?? Szukały szukały i znalazły…

cud życia…

Pokażę Wam dziś mojego chrześniaka… zdjęcia co prawda z okresu jak się urodził ale tymbardziej słodkie…. bo tak słodka Kruszynka ma dziś prawie 8 kg  I mamie tego Małego Człowieczka wysiada pewnie kręgosłup…Już niedługo chrzciny.. Ciotka pewnie przywiezie nowe zdjęcia… a na dziś zdjęcia miesięcznego Noela.

Matczyne serce…

Śpiący Książę….

A na koniec zadowolona Mamuśka tego Smyka…

Magda- czyli jak nie umrzeć ze strachu w opuszczonej fabryce…

Niedawno udało mi się zorganizować małą sesję z Magdą. Początkowo byłyśmy nastawione bardzo sceptycznie do tematu ale dosłownie po godzinie pstrykania i Magda i ja poczułyśmy się tak swobodnie że w sumie to zajęło nam to ze 3 godziny i nie wiadomo kiedy ten czas minał. Jedynie na terenie opuszczonej fabryki i Ona i ja miałyśmy pełne gacie. Ale czego się nie robi dla dobrego zdjęcia…Zobaczcie sami.

trochę zieleni i zwierzaków…

Tak wiosennie a teraz już letnio sobie czasem fotografuję roślinki… to w sumie jest zajęcie najbardziej relaksujące, które jednak rzadko znajduje zrozumienie wśród znajomych…. No bo jak można fotografować coś co się nie rusza, nie gada, nie ustawi się?? No więc można można…. i to jest w tym najfajniejsze…Większość powstaje na spacerach bo normalnie w ciągu tygodnia czasu i światła brak…. Najlepiej mieć aparat ciągle przy sobie…ale jak to zrobić ;) ?

Aczkolwiek fotografia portretowa to równie fajne wyzwania….Zobaczycie w kolejnych wpisach….

Imieninki…Happy Time ;)

I koelejne imieninki coraz większej już Iguchy…w tym roku dzieciaki już bardziej świadomie rozpakowały prezenty….Franek różowego grzyba upodobał sobie najbardziej…cieeeeekawe… ;) Podobno to Iga lubi różowy…ale co tam …ważne że fajne, gra i buczy;) i troche pośpiewać i pobujać się przy tym można…

Na koniec „Babciuś” szaleje z Bliźniakami…Generalnie jeśli je dobrze połaskotać to się ładnie uśmiechną…

Co potrafi subtelna niewiasta?

Subtelne niewiasty czasem się zdarzają…Ja znam taką jedną. Ma niecałe 2 latka i jest tą lepszą połową bliźniąt. Straszyć potrafi….a jak są wojny na „miny” to taaaata przegrywa. Niestety….

I tak kończąc wyprawę do zoo i słoniarni….pozwolę sobie zwrócić uwagę na zadowolone miny dużych i „małych” ;)

Takie wycieczki służą widać maluszkom i staruszkom ;) hehe

Wycieczka do zoo cd

A oto ekipa zwiedzająca…prawda że zacna ;) ? Jak to mawiała moja koleżanka ze studiów „Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego” hehe…Nie wiadomo o co chodzi ale sens zdjęcia oddany….

Wycieczka do zoo

Wycieczka do zoo z bliźniakami….głowy obracały im się we wszystkie strony świata bo zwierząt tyle było dokoła że nie wiadomo na co patrzeć… Biedne nie mogły się skupić …ani nawet zgadnąć czy to co widzą to koń czy raczej wielbłąd…a może koń z garbem??? „Babciuuuś” wołały a Babciuś przynajmniej starała się opowiadać o wszystkich zwierzakach….

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.